Ale policjanci nie chcą zamykać.

W poniedziałek jesteśmy przeciw: Wszyscy kradną! Z transparentem antyrządowym jest inaczej. Ludzie mijają nas ze wzrokiem utkwionym w ziemię. Wstydzimy się.

Obok stolika zatrzymuje się starsza, skromnie ubrana pani z siatką. Przestępuje z nogi na nogę. - Proszę wpisać się do naszej księgi - zachęcamy. - Wie pani, bo ja z mojej emerytury nie mogę wyżyć - usprawiedliwia seię nieśmiało. - To proszę właśnie to napisać - przekonuje Beata. Kobieta siada na brzeżku krzesła. "Nie mogę dożyć do końca miesiąca, tydzień przed emeryturą głoduję. Żądam lepszego Rządu" - pisze i odchodzi z wypiekami na twarzy, jakby dokonała bardzo ważnego czynu.

Znów nikogo. Jakiś mężczyzna w biegu macha ręką: - Ech, co to zmieni.

- A macie lepszych kandydatów? - pyta inny.

- I tak wszyscy kradną - konkluduje trzeci.

- Kogo reprezentujecie? - interesuje się kolejny. - Jesteśmy bezpartyjnym komitetem na rzecz odwołania obecnego rządu - tłumaczymy. - No dobrze, ale prawica czy lewica? - jest lekko poirytowany. - Lewica"! - oburza się Mariusz. - Niech pan nie mówi na mnie lewica, bo w nocy nie zasnę!

Starszy mężczyzna w zielonej bluzie okazuje się znawcą genealogii: - To Żydówka!

- Kto? - pytamy.

- [Hanna] Suchocka. Siostrzenica tego Żyda Mazowieckiego. A ojciec Bujaka był rabinem. Z Wałęsą też podobno coś nie całkiem w porządku. I dom sobie w Szwajcarii buduje [antysemityzm].

