Bogatą ofertę sprzętu proponują amatorom sportów zimowych łódzkie sklepy. Oprócz typowych nart, desek snowboardowych czy łyżew, na półkach można znaleźć wiele akcesoriów, które z pewnością przyciągną uwagę koneserów. Odstraszać może jedynie cena.

W sklepie przy pl. Pokoju można znaleźć na przykład narty pokryte bambusową okładziną, które kosztują 2,5 tys. euro. W komplecie są także kijki ze skórzanymi rękojeściami. Niewiele tańszy jest egzemplarz, który pokrywa imitacja skóry węża. – Na razie jednak zainteresowanie klientów kończy się na oglądaniu – mówi Agata Krawczak, pracownica sklepu.

Ciekawą propozycją na mroźne dni na stoku są też kijki z manierką. Odkręcając rękojeść można do środka nalać na przykład alkoholu za pomocą dołączonego lejka. W jednym kiju mieści się 160 ml płynu. Gadżet można kupić za 368 zł.

– Można się jedynie zastanawiać, czy po wypiciu takiej ilości rozgrzewającego napoju można bezpiecznie poruszać się po stoku – skomentował handlową ofertę Adrian Nowak, który w styczniu wybiera się z rodziną na zimowe wakacje.

Ponieważ amatorzy sportów zimowych coraz bardziej dbają o bezpieczeństwo, popularnością cieszą się kaski. Młodzież najchętniej wybiera modele z słuchawkami, które można podłączyć do odtwarzacza kaset, płyt i plików mp3. Za możliwość słuchania muzyki w czasie jazdy trzeba zapłacić prawie 300 zł.

Na rodzime stoki, gdzie zostawienie nart wiąże się zawsze z ryzykiem ich utraty, najlepiej wybrać się z kłódką do zabezpieczenia sprzętu. Stalowa linka z zamkiem, którą można kupić za 49 zł, pozwoli na przymocowanie nart i z pewnością zaoszczędzi stresu właścicielom drogiego sprzętu.

