Dla ŁKS dużo

Siatkarki ŁKS nie zostaną wycofane z rozgrywek pierwszej ligi.

Polski Związek Piłki Siatkowej zgodził się wczoraj rozłożyć na raty dług łódzkiego klubu wobec związku.

ŁKS do wczoraj miał wpłacić do PZPS 12,5 tysiąca za licencje zawodniczek pierwszoligowego zespołu. Łódzkim działaczom udało się zebrać około połowy tej kwoty. Resztę klub z al. Unii będzie musiał zapłacić w styczniu 2002 roku.

Siatkarska centrala trzykrotnie przesuwała termin uregulowania zaległości, lecz ŁKS żadnego z nich nie dotrzymał. Ostateczną datę wyznaczono na wczoraj. Łódzcy działacze próbowali w minionym tygodniu rozłożyć dług na raty, lecz PZPS nie wyraził na to zgody.

Na szczęście takie same kłopoty co ŁKS ma zespół ekstraklasy Nike Węgrów. Działacze tego klubu bezpośrednio zwrócili się do Janusza Biesiady, prezes PZPS, o kolejne przesunięcie terminu wpłaty. Szef związku przystał na takie rozwiązanie, nie wypadało mu więc potraktować prośby ŁKS inaczej.

Łodzianie są więc winni PZPS około 6 tysięcy złotych. Jak to możliwe, że klubu takiego jak ŁKS nie stać na wyłożenie takiej małej kwoty?

- Z Urzędu Miasta otrzymujemy środki celowe, to znaczy, że jeżeli są na szkolenie młodzieży, czy utrzymanie obiektu nie wolno nam ich przeznaczyć na przykład na drugoligowy zespół piłkarzy - wyjaśnił Roman Stępień, prezes ŁKS.

Właśnie drugoligowa drużyna jest największą pozycją w budżecie ŁKS. Kosztuje około 200 tysięcy złotych miesięcznie.

- Na koszykówkę potrzeba 60 tysięcy, a na siatkówkę 30 tysięcy - dodał prezes Stępień. - Mówimy oczywiście o pieniądzach na pensje dla zawodniczek i trenerów ligowych oraz na sprzęt, organizację treningów, obozów i meczów.

