ZARZUTÓW PRZYBYWAŁO

Na kolejnych posiedzeniach Wydziału Dyscypliny Mirosław Stasiak już się nie pojawił. Reprezentował go pełnomocnik. Po kolejnych zeznaniach zatrzymanych sędziów i działaczy zwiększała się liczba zarzutów pod adresem KSZO. - Jest ich około trzydziestu - powiedział nam dzień przed ogłoszeniem decyzji mecenas Michał Tomczak, przewodniczący Wydziału Dyscypliny.

Taką samą liczbę zarzutów postawiono drugoligowemu Górnikowi Polkowice. Ten klub, podobnie jak KSZO, otrzymał karę degradacji o jedną klasę rozgrywkową, a ponadto będzie musiał zapłacić 50 tysięcy złotych grzywny i zacznie sezon z dziesięcioma punktami ujemnymi. Trzeba też zaznaczyć, że konsekwencje udziału w aferze korupcyjnej poniesie tylko drugoligowy zespół KSZO. Rezerwy KSZO II Polvat, występujące w klasie okręgowej, mimo że jest to ten sam klub, nie zostaną zdegradowane. Kary będą obowiązywać od następnego sezonu.

Paweł Kapsa, bramkarz KSZO: - To nie jest w porządku, że wszyscy musimy płacić za czyjeś błędy, a nie te osoby, które są zamieszane w korupcję. KSZO nie jest tylko własnością pana Stasiaka, ale miasta i całej ostrowieckiej społeczności. Przez głupie działanie, z którego nie było specjalnych korzyści - ani awansu, ani utrzymania, najbardziej ucierpimy my i kibice KSZO, którzy od lat chodzą na mecze. Teraz trzeba szybko odpowiedzieć na pytanie: co dalej?, bo sytuacja nie jest ciekawa.

MOGĄ SIĘ ODWOŁAĆ

KSZO i innym ukaranym klubom przysługuje prawo odwołania od decyzji Wydziału Dyscypliny. Najpierw do Najwyższej Komisji Odwoławczej Polskiego Związku Piłki Nożnej, potem Komisji Nadzwyczajnej, a później nawet do UEFA. Ta procedura może jednak potrwać kilka miesięcy.

