- Są już tylko trzy łabędziątka - powiedziała Nela. - Jedno zginęło...

- Naprawdę? - zmartwił się Heniek. - Nie przebiło się... Ten świat nie jest łaskawy dla marchewek, kalarepy i łabędzi - mówił powoli, drapiąc się z zadumą po łysinie, co stanowiło widoczny sygnał nadciągającej filozoficzno-melancholijnej depresji.

- Gdzie jest Stryjek? - zapytał Roman Kowalik.

- Spaceruje - wyjaśnił Heniek i powoli wycofał się do swojego pokoju.

- Odwiedzimy Tola Kamińskiego - powiedział Roman do Neli.

- Dobrze - zgodziła się.

- Idziesz z nami? - zawołał Roman Kowalik, nie otwierając drzwi do pokoju podporucznika Ziemby.

Nie odpowiedział, może nie słyszał pytania. Wyszli przed blok, Roman zniósł rower Neli, w piaskownicy bawiły się dzieci, z nadzieją spojrzały na Romana, ale on nie chciał im opowiedzieć bajki. Przebiegli zmęczeni bliźniacy, solidnie trenujący według niezbyt jasnych wskazówek podporucznika Ziemby, zbliżała się przecież olimpiada w Meksyku. Nela wsiadła na rower, jechała powoli, wspierając się ręką na ramieniu Romana.

- Co się z wami dzieje? - zapytała.

- Heniek postanowił zmienić swoje życie, zaraz po opuszczeniu wojska chce się ożenić...

- Naprawdę? - zdziwiła się Nela. - Ale w tym nie ma nic nadzwyczajnego.

- On jeszcze nie jest pewien, z kim się ożeni - wyjaśnił Roman. - Ma nawet listę kandydatek...

