- Dziewczynko, a dlaczego ty masz taką dużą głowę?

- Żeby mi się zmieściło to, co trzeba.

- A dlaczego masz takie wyłupiaste oczy?

- Bo w gałkach wbudowano mi kalejdoskop do wyświetlania pięknych obrazów.

- A dlaczego takie duże usta?

- Żeby was wszystkich zjeść i beknąć.

- A nóg i rąk od urodzenia nie miałaś czy ktoś ci ukradł? I dziwnie mówisz, struny głosowe ci popękały? Zaraz, toś ty świętą miała być i w kościele za grzechy rodziny płacić do grobowej deski.

- To ją matka do kościoła nie podrzuciła? - dopytywała sąsiadka.

- A gdzie tam, no nie słyszała pani, że jej Dzidzię odebrali i na siłę tu przywieźli. Ma być naszym najlepszym towarem eksportowym, dofinansowanym z unijnych oszczędności. Do Watykanu na pielgrzymkę ma zaraz jechać i prosić o wybaczanie hurtowe naszych miastowych grzechów, i to w pierwszej kolejności.

Dziewczynka miała zostać w przyszłości ambasadorką Gołąbek, naszą twarzą. Charakterystyczną ma urodę, to sobie nas zapamiętają.

Ludzie poczęli prześcigać się w nowościach i coraz to bardziej nieprawdopodobnych planach względem rozkraczonej kaleki. Podobno jej matka od kilku godzin wyje w ogródku i ludziom spać nie daje. Dwa razy ją poszczuli psami, ale - mimo dotkliwych pogryzień, bo to tamten Marek z bulterierem aż przyszedł - się nie uspokoiła i nadal wyje. Co za baba, naprawdę. Nic dumy, nic wychowania. Ale co się dziwić, jak rodzina folksdojcze i żydy.

