Myślę, że panu by się spodobały, bo wszystkie są napisane z wyobraźni i uśmiać też się można, prawdziwa satyra.

Jakby pan chciał je przeczytać, to mogę je panu pożyczyć, ale nie na długo, bo inni też chcą. A najbardziej Inspektor Izby Kontroli, on się do nich aż pali, już go słyszę w sąsiednim pokoju.

W związku z tym będę miał koszty, bo on moje książki przeczyta, ale mogą mu się nie spodobać. Dlatego właśnie piszę do pana, żeby mi pan przysłał nagrodę i żeby mi się koszty zwróciły. Niech pan przyśle na mój adres domowy. Nawet jakby mnie listonosz już nie zastał, to żona odbierze, zostawię jej upoważnienie. Wtedy to będzie znaczyło, że potrzebuję na adwokata, albo... Niech pan chwilkę poczeka, panie Nobel, właśnie wszedł.

Już wyszedł. Wie pan co, panie Nobel? Niech mi pan przyśle dwie nagrody. Nie ma pan pojęcia, jak podrożało.

MAHARADŻA

Koło Zielonych Świątek rozeszła się wiadomość, że przyjedzie do nas Maharadża z dalekich Indii.

Co się stało Maharadży, że zechciał odwiedzić nasze okolice, tego ja nie wiem. Gdybym ja był Maharadżą, to wolałbym pojechać do Ameryki.

W związku z tym przyszło rozporządzenie ze stolicy, żeby alkoholu nie używać, płoty pomalować i Maharadżę na stacji godnie powitać.

Do powitania wybraliśmy szewca, który umiał trochę po czesku. Zawszeć to obcy język. Ale co zrobić, żeby Maharadża poczuł się u nas jak u siebie?

