(śmieje się) Świadkiem? Pan żartuje. Świadkowie jego morderstw nie żyją.

Prokurator

Są jednak tacy, którzy widzieli, jak strzelał.

Kobieta II

Ja też widziałam. Na przykład na placu - strzelał w tłum. Po prostu.

Prokurator

Pani wie, kogo wówczas zabił?

Kobieta II

Nie wiem. Na placu było nas ponad tysiąc osób. Ale widziałam - latał jak opętany i strzelał. On i inni także. Bendke na przykład.

Prokurator

Kiedy to było?

Kobieta II

Rano. Przed selekcją. Ale możliwe, że podczas selekcji także. Nie pamiętam. Wiem, że strzelali w tłum. Po prostu.

Prokurator

Kto wyczytywał z listy nazwiska?

Kobieta II

Esesman. Nie wiem, jak się nazywał.

Prokurator

Jak to się odbywało?

Kobieta II

Po prostu. Wywoływano nazwiska, jedni szli na prawo, drudzy na lewo. Na lewo oznaczało śmierć.

Prokurator

Kto przeprowadzał selekcję?

Kobieta II

Wszyscy tam byli: Kiper, Bendke, Hamm, Rosse...

Prokurator

Który z nich przeglądał arbeitskarty?

Kobieta II

Nie pamiętam.

Prokurator

Kto pani kazał pójść na prawo? Kiper? Bendke? Hamm? Rosse?

Kobieta II

Nie pami?tam. W takiej chwili... pan wie... w takiej chwili, gdy nie wiadomo - orze? czy reszka... Nie patrzyłam im w twarze. Wszyscy mieli dla mnie jedną i tę samą twarz. Wszyscy! Jaka to różnica, czy Kiper, czy Bendke, Hamm czy Rosse.

