srodtytul>1. TAJEMNICE IMION I NAZWISK

Wszystko wskazuje na to, iż najbardziej męscy i płodni są - a przynajmniej byli - kowale. Świadczy o tym wszechświatowa popularność takich nazwisk, jak Kowalski, Kowaliow, Schmidt czy Smith. Nie byłyby to najpowszechniej występujące nazwiska, a przecież jednoznacznie wskazują na pochodzenie ich dzisiejszych właścicieli od jakiegoś zacnego przedstawiciela tego godnego podziwu zawodu, gdyby owi kowale nie charakteryzowali się w epoce tworzenia nazwisk, czyli przed ledwo kilkuset laty, jakimiś szczególnymi talentami prokreacyjnymi.

Ta uwaga przyszła mi na myśl oczywiście podczas buszowania po Internecie. Trafiłem mianowicie na oficjalną witrynę statystyk amerykańskiego US Census Bureau, gdzie m.in. można znaleźć dane o częstości występowania w Stanach Zjednoczonych imion i nazwisk. Otóż ponad 1% Amerykanów nosi nazwisko Smith. Drugie miejsce w tym rankingu zajmuje Johnson, trzecie Williams, czwarte Jones, a piąte Brown. Nazwisko Clinton jest w kolejności 1706., a nasz rodzimy Kowalski uplasował się w USA na miejscu 2508. z blisko 89 tys. zarejestrowanych nazwisk.

Ciekawe dane dotyczą imion. Pięć imion kobiecych, najpopularniejszych w Ameryce w latach dziewięćdziesiątych, to kolejno Mary, Patricia, Linda, Barbara i Elizabeth. Pięć z kolei imion męskich to James, John, Robert, Michael i William; i co w tym jest uderzające, to widoczny w tych wyborach konserwatyzm i tradycjonalizm. Żadnej awangardowości, żadnych dziwactw, żadnych szaleństw; i nie dotyczy to tylko pierwszej piątki, ale w ogóle czołówki. Co więcej, te same imiona były modne półtora stulecia temu. Chciałoby się powiedzieć, że Amerykanie wręcz starają się być banalni - i jakże to inaczej niż u nas. Proszę się rozejrzeć wokół: wszędzie Beatrycze, Mariole i Iwony; niedawno poznałem nawet pewną Elizabelę. A Zoś, Maryś i Stanisławów, niegdyś popularnych, na lekarstwo.

