Sugestywna sprzedaż serdelków

Amerykański "Podręcznik dla kelnerów" podaje ogólnie przyjęte zasady dawania napiwków: • 10 proc. za mierną obsługę, • 15 proc. za obsługę średniej jakości, • 18-20 proc. za dobrą obsługę, • ponad 20 proc. za obsługę nadzwyczajną. Amerykanie stosują się do tej bądź co bądź niepisanej umowy. Badania wskazują, że średnia wysokość napiwku w restauracjach wynosi 14 proc.

Cytowany podręcznik dla kelnerów - jego polskie wydanie dostępne jest w księgarniach - podaje kilka sposobów, by uzyskać większy napiwek. "Dbaj o schludny wygląd, serwuj dania możliwie jak najszybciej, upewniaj się, czy gość czegoś nie potrzebuje, wreszcie uśmiechaj się jak najczęściej". Jednak najlepsze wyniki daje to, co autorzy nazywają "sprzedażą sugestywną". Chodzi o to, by przez używanie odpowiednich zwrotów zachęcić klienta do zamówienia kolejnej potrawy. Trzeba zapytać: "Czy zechciałby Pan rozpocząć posiłek od pikantnej przystawki ze świeżych krewetek" lub: "Wołowinę po burgundzku przyrządzamy z polędwicy wołowej pokrojonej w kostkę i duszonej na wolnym ogniu w pysznym sosie z cebuli i burgundzkiego wina". Na koniec zaś: "Mogę zaproponować nasz krem z wiśniami". Takim propozycjom trudno się oprzeć; rachunek, a tym samym napiwek, idzie w górę. Na końcu tej drogi - przynajmniej na amerykańskich kelnerów - czeka niestety urząd podatkowy. Jeśli suma napiwków przekroczy miesięcznie 20 dol., kelner musi wypełniać specjalny formularz. Jak powszechnie wiadomo, z amerykańskim fiskusem nie ma żartów i nawet najlepiej podana wołowina po burgundzku nic nie pomoże.

