– Ani szkoła ani nauczyciele nie są szkoleni do tego, by przygotowywać dzieci do zetknięcia się z rynkiem pracy – uważa Andrzej Kamela, dyrektor Gimnazjum nr 6 w Mysłowicach. – Tymczasem wystarczy otworzyć książkę do nauki angielskiego, by zobaczyć scenki rodzajowe typu „spotkanie z pracodawcą”. Zresztą u nas i tak jest lepiej niż kilka lat temu. Gdy wtedy były w szkole jeszcze etaty i przychodzili kandydaci na rozmowy kwalifikacyjne, to byli kompletnie do nich nieprzygotowani. Dzisiaj jest już zupełnie inaczej – podkreśla.

monika krężel

Odwiedził już...

Do tej pory żółty bus odwiedził już Rudziniec, Radlin, Jejkowice, Toszek, Mysłowice – Kosztowy, Wojkowice, Piece, Wierbkę, Żarnowiec i Pilicę.

Warto przyjeżdżać

Małgorzata Głąb

doradca zawodowy w Mobilnym Centrum Informacji Zawodowej w Dąbrowie Górniczej

Wielu gimnazjalistów nie ma sprecyzowanych planów jeśli chodzi o swoją przyszłość. Są zagubieni, nie wiedzą, jaką szkołę wybrać, kim chcieliby zostać. Dlatego warto im pomóc w podjęciu pierwszej ważnej decyzji, pokazać, które zawody mają przyszłość, bo niestety nawet ukończenie prestiżowych studiów nie gwarantuje dzisiaj pracy.

Zdarzają się niestety i takie szkoły, które nie są zainteresowane spotkaniami uczniów z doradcami zawodowymi. Tłumaczą, że koliduje im to z zajęciami, że dzieci straciłyby lekcje. Szkoda, bo czasami warto podpowiedzieć młodym, czym się mają kierować w wyborze zawodu.

Poza tym w dużych miastach są inne możliwości, więcej jest poradni psychologiczno-pedagogicznych, są urzędy pracy. Z małych miejscowości czasami trudno się wyrwać, lepiej więc, gdy doradca przyjedzie do nich. Takie jest zresztą założenie Mobilnego Centrum Informacji Zawodowej.

