Piłkarze Prokomu Arki Gdynia do dzisiejszego meczu z Lechia przystąpią po wyczerpującej serii spotkań rozgrywanych w systemie sobota-środa. Przystąpią po ostatniej porażce z GKS Jastrzębie, która chwały żółto-niebieskim nie przynosi. Derby więc będą okazją do sportowej rehabilitacji. Ostatnią bramkę w historii drugoligowych spotkań obu drużyn zdobył w 1994 roku Grzegorz Niciński. Czy chciałby teraz otworzyć golem nowy ich rozdział?

- Niech wygra Arka. To jest najważniejsze, chociaż nie ukrywam, że jeżeli zagram to gol zdobyty na Traugutta byłby dla mnie pięknym akcentem tego meczu - mówi „Nitek“.

Krzysztof Przytuła ma już za sobą udział w krakowskich derbach Wisła - Cracovia, jako piłkarz tej ostatniej drużyny.

- Skoro grałem w krakowskich derbach, to w każdych innych nic nie powinno mnie już zaskoczyć - twierdzi Przytuła. - Zresztą te trójmiejskie mają też podwawelskie odniesienie. Przecież Cracovia trzyma z Arką, a Wisła z Lechią. Zapowiada się więc ciekawe spotkanie. Jeszcze niedawno wydawało się, że mogę co najwyżej kibicować kolegom w tym spotkaniu. Zapowiadało się, że cała jesienną rundę spotkań będę miał z powody kontuzji, z głowy. Tymczasem mam za sobą 45 minut meczu w Jastrzębiu i mimo, że graliśmy tam słabo, przegraliśmy, to ten mój boiskowy test, po wielu miesiącach przerwy, wypadł nawet obiecująco. Jestem zdrowy i do dyspozycji trenera na dzisiejsze spotkanie - zapewnił Przytuła.

