A co to ma wspólnego ze sprawą GPEC? - Po takiej kompromitacji władzę w mieście przejmą inni. A im teraz zależy na tym całym zamieszaniu - mówi nasz informator.

Czekamy na decyzje

- Sprawa GPEC może mieć właśnie taki podtekst - powiedział nam Zbigniew Czepułkowski. - Chodzi o miliony dolarów. Chociażby dlatego, że w momencie kiedy złożymy pozew w Holandii i poinformujemy o tym tamtejsze media, wartość akcji Heinekena po prostu musi spaść.

- To niepotrzebne mieszanie. GPEC nie ma nic do browaru i odwrotnie. Osoby zamieszane w obie sprawy po prostu starają się bronić - powiedział nam jeden z członków zarządu Grupy Żywiec.

Na decyzje prokuratury czekają także urzędnicy w gdańskim magistracie. - Każdy, kto dostanie prokuratorskie zarzuty wie, że jego kariera polityczna się kończy. Tu właśnie polityka wkracza na scenę - mówią urzędnicy.

A spektakl trwa.

Iwona Rodziewicz

Łukasz Wróblewski

Kłopoty w mieście

Paweł Adamowicz zaproponował w weekend UW wejście do koalicji rządzącej. Do obsadzenia był stołek Zbigniewa Czepułkowskiego, wiceprezydenta Gdańska, który na początku miesiąca podał się do dymisji oraz miejsce w prezydium. Unia odmówiła.

Unia natomiast zwołała wczoraj konferencję poświęconą sytuacji w mieście i GPEC. Był na niej Janusz Lewandowski, przewodniczący regionu pomorskiej UW.

- Kryzys w GPEC jest odzwierciedleniem szerszego zjawiska. To nie tylko trudności wewnętrzne, jakie ma w obecnej chwili klub radnych AWS i niemożliwość dogadania się rajców z tego ugrupowania - mówił Lewandowski. - To przede wszystkim głód nomenklaturowy, styl zarządzania, który się mści przez powoływanie do zadań osób niekompetentnych.

