z Aleksandrem Jakowienko, Konsulem Generalnym Federacji Rosyjskiej

Wczoraj oficjalnie zakończył pan swoją misję dyplomatyczną w Polsce. Jak zapamięta pan Polaków?

- Jako otwartych, zadowolonych z siebie ludzi.

Mówi się, że Polacy wciąż narzekają...

- Zdarzało się... Ale większość rozmów i spotkań była bardzo przyjemna, rzeczowa. A było ich niezliczona ilość. Nawet nie wiem ile...

Co pan najbardziej polubił w poznaniakach?

- Gospodarność. Muszę powiedzieć, że Poznań to bardzo czyste, gospodarne i dynamicznie rozwijające się miasto.

Poznaniacy podobno wcale nie są gospodarni, ale - jak niektórzy twierdzą - po prostu skąpi. Co pan na to?

- W stosunku do mnie skąpi nie byli. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że dzięki tej pracy mogłem poznać tak wielu sympatycznych ludzi i ich zwyczaje.

Atrakcję podczas wczorajszego spotkania, na którym dziękował pan współpracownikom za cztery lata pracy, stanowiły specjały kuchni rosyjskiej. A co polubił pan w polskiej kuchni?

- Prawie wszystko lubię. Ø Żona nauczyła się przez ten czas przygotowywać różne potrawy, tak więc akurat za polską kuchnią tęsknić nie będę...

A za Wielkopolską?

- Na pewno. Zapewne nie raz jeszcze tu przyjadę.

Czym zajmie się pan po powrocie do Rosji?

- Podobnie jak większość dyplomatów przydzielony zostanę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.Urząd konsula generalnego piastowałem od 2000 roku. Bardzo liczę na rozwój współpracy między naszymi krajami. Wielkopolscy przedsiębiorcy chętnie handlują z Rosją. Nadal jest jeszcze wiele rezerwy w tych kontaktach...

