Prof. Stefan Lelental, kierownik Katedry Prawa Karnego UŁ: - Politycy uważają, że przy dużym zagrożeniu przestępczością, trzeba surowiej karać

Kara dobra i kara zła

Monika Pietras:

Młoda turystka, która zginęła w Tatrach, była ofiarą człowieka, który już kiedyś odpowiadał za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem. Sprawca wyszedł z więzienia dwa lata temu. Czy tej zbrodni można było zapobiec?

Stefan Lelental:

- Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Z tego, co się wydarzyło w górach, można tylko wnioskować, że to człowiek wykazujący głębokie mankamenty psychiczne, które popchnęły go do kolejnego przestępstwa, a których wcześniej nie rozpoznano.

- Gwałciciel miał zbyt łagodną karę czy też zawiódł system resocjalizacji?

- Dziennikarze i niektórzy teoretycy prawa nadużywają pojęcia "resocjalizacja". Obowiązujący dziś kodeks karny wykonawczy nie posługuje się tym pojęciem, a ustawodawca nie stawia takiego zadania przed wykonaniem kary pozbawienia wolności. Fakt izolacji zabezpiecza społeczeństwo przed niebezpiecznym sprawcą, natomiast kara pozbawienia wolności powinna być wykonywana w taki sposób, aby wzbudzić w skazanym wolę współdziałania, by w przyszłości nie popełnił przestępstwa.

- Przypadki recydywy oznaczają, że skazani mieli za mało "woli współdziałania", czy też szwankuje cały system?

- Uczestniczyłem w procesie opracowywania nowego kodeksu karnego wykonawczego. U jego podstaw legło założenie, że w Polsce nie będzie więcej niż 40 tysięcy więźniów. Tymczasem mamy ich już ponad 82 tysiące! Jak w takich warunkach przewidziane w kodeksie uregulowania mogą być wykonywane? Administracja zakładów karnych cały wysiłek kładzie tylko na zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom i osadzonym.

