- Wiesz, że zupełnie się tego nie spodziewałem. No, widzicie, tak się tworzy historia, ja, który byłem przekonany, że moja osoba przeszła przez Wilko jak cień. I dlatego nie starałem się przypomnieć, myślałem, że nikt tu o mnie nie pamięta.

- Źle myślałeś - powiedziała inna kobieta, tę poznał od razu, była to prześliczna Jola, najładniejsza z sióstr - za każdym razem, cośmy były u wujostwa, pytałyśmy się o ciebie.

- Ale wujostwo nic nie wiedzieli - śmiał się Wiktor.

- A my się wszystkie zbieramy na wakacje w Wilku. Razem z dziećmi, z tłomokami. Często się mijamy, ale dziś jesteśmy wszystkie.

- A gdzie Fela? - zapytał Wiktor.

- Fela, Fela, chodź tu - zawołała Julcia - zobacz, jaka to ogromna dziewucha, no, chodź, Fela.

Z sąsiedniego pokoju wyszła duża, gruba, brzydka dziewczyna dziesięcioletnia, podobna, zresztą, w kolorycie do matki Ø i ciotek Ø, i przywitała się z Wiktorem.

- To moja starsza - powiedziała Julcia - a ta mała to moja druga.

- Tak, olbrzymie są już - powiedział z roztargnieniem Wiktor - nie wiedziałem wcale, że wyszłaś za mąż. Ale ja się pytam o dużą Felę.

- Jak to, nie wiesz? - powiedziała cicho Julcia. - Fela umarła, o, już przeszło dziesięć lat temu. Na hiszpankę.

