BOŻENKA

Ale...

MARIA

Ja to później pozbieram... Widzi pani... Muszę porozmawiać z Ø mamą i...

BOŻENKA

Chce pani być sama... Rozumiem, chociaż przysięgam, że ja nigdy nie podsłuchuję i jak nawet coś słyszę, to przypadkowo...

MARIA

Wiem, wiem... Ale tak będzie najlepiej...

BOŻENKA

No dobrze... To do widzenia...

Bożenka wychodzi. Widać, że zakłada buty, płaszcz. Maria ciężko wzdycha i idzie do pokoju Urszuli.

Scena

WNĘTRZE. DZIEŃ. DOM MARII. POKÓJ URSZULI. MARIA, URSZULA

Maria po cichu wchodzi do pokoju Urszuli. Urszula siedzi na fotelu zapatrzona gdzieś w dal. Maria siada obok niej.

MARIA

Mamo...

URSZULA

SPOKOJNIE

Mówi się, że mężczyzna w życiu powinien spłodzić syna... zbudować dom i zasadzić drzewo...

Maria spogląda na Urszulę w obawie czy nie zwariowała.

Wtedy jego życie ma sens... może umierać spokojnie...

PAUZA

Zastanawiałam się, kiedy można mówić o tym, że życie kobiety miało sens... Ale nic mi nie przychodzi do głowy...

PAUZA

Wiem tylko, kiedy kobieta przegrywa swoje życie...

Urszula spogląda na Marysię.

Kiedy nie potrafi kochać swoich dzieci...

Nagle w oczach Urszuli pojawiają się łzy, które spływają po jej policzkach.

