Wdowa po Piotrze Stołypinie, zamordowanym w roku 1911 premierze, kieruje się z rodziną w stronę Niemirowa, tu znajdą schronienie pod rządami białych. Postanowiono, że Arkaszka Stołypin, praprawnuk Suworowa, szesnastolatek, którego buty się rozlatują, będzie do szkoły chodził boso - tak jak dzieci wiejskie. Chłopiec jest zachwycony.

Jego wuj, książę Włodzimierz Szczerbatow, schronił się niedaleko nich w chacie leśnika. Ma ze sobą kuferek, którego nigdy nie spuszczał z oka. Leśnik domyśla się, co tam może być: książęce klejnoty. W nocy morduje księcia siekierą i rzuca się na kuferek. Grzebie w papierach, ale żadnych klejnotów nie ma. Są listy, tylko listy - od ukochanej żony księcia.

Latem 1920 roku, na Krymie, biali kozacy dońscy aresztują Osipa Mandelsztama. Żyd, więc już przez to samo wróg, a do tego mógł mieć opinię komunisty. Maksymilian Wołoszyn, poeta i człowiek miejscowy (dom w Koktebelu), interweniuje, i to skutecznie, u szefa kontrwywiadu. Oskarżenie pana Mandelsztama "o bolszewizm - pisze - o partyjną robotę to absurd. Jest on człowiekiem lekkomyślnym, nie nadającym się do żadnej roboty i nie grzeszącym żadnym przekonaniem politycznym."

Stan psychiczny Osi jest rzeczywiście nie najlepszy. Rozdrażniony lub bliski depresji, powody są raczej oczywiste, niemniej oboje decydują, że powinien się poradzić psychiatry. Nadia poprosiła psychiatrę, by dyskretnie podzielił się z nią diagnozą. "Pacjent żyje w świecie rojeń - powiedział psychiatra. (W porządku, z tym się można zgodzić.) - Uroił sobie, że jest poetą. I to wybitnym poetą. Stan ciężki". "Kiedy to prawda".

