- I'm serious! Out! - wrzeszczy zaskoczony własną reakcją Anglik, robiąc zamach zapasowym statywem od kamery, pożyczonym na wieczne przechowanie od Finkelsteina. W jego stronę szybuje przez pokój brunatna, mocno nadgryziona gęś, która jak piłka odbija się od ściany i ginie w plątaninie nóg. W miejscu gdzie plasnęła, ściekają po ścianie długie strużki ciemnego sosu.

Popłoch i zamieszanie trwają dłuższą chwilę, trzaska ostatni cały talerz z koreańskiego kompletu z Woolwortha na Sto Dziesiątej Ulicy, a kiedy wlokąc za sobą torby i kurtki nocni goście zaczynają schodzić po stopniach, Anglik z rozmachem zatrzaskuje drzwi mieszkania, aż huk roznosi się po całej ciemnej klatce schodowej.

- Druga Jałta, panowie - słychać zduszony okrzyk, a potem rumor, przekleństwo i niekończący się hurgot spadającego po stopniach bezwładnego ciała. Po paru minutach, kiedy zapada cisza, Anglik wymyka się na schody, odchyla plastikową firankę i przez wąskie okienko zerka na ulicę, gdzie Gipson i Dyzio mocują się z ciałem Carlosa. Wreszcie udaje im się oprzeć Carlosa o żelazną poręcz zejścia do piwnicy, spleść dłonie w koszyczek i jak w lektyce podnieść go do góry. Carlos chwieje się i posłuszny wezwaniu grawitacji, znów się obsuwa na ziemię. Gipson i Dyzio biorą go pod ramiona i wloką w ciemność, w stronę parku, ale zaraz się reflektują, zawracają i wloką pod górę, w kierunku Broadwayu. Anglik wraca do mieszkania, gdzie zastaje Zoe przed lustrem, przebraną w srebrny kombinezon.

