Krajowe TFI nie są niestety w stanie szybko reagować na zmieniającą się sytuację na rynku i uruchamiać nowe fundusze, kiedy tylko widzą popyt ze strony inwestorów. Proces wprowadzania do dystrybucji nowego funduszu, poprzedzony koniecznością rejestracji w Komisji Nadzoru Finansowego trwa wiele miesięcy (w Luksemburgu np. ok. 2 tygodni). I niestety najwięcej tego czasu pochłania konieczność uzyskania zgody Komisji. W tej sytuacji trudno jest konkurować funduszom z innymi produktami i usługami finansowymi, których wprowadzenie na rynek z reguły trwa dużo krócej.

Aby zmienić tę sytuację, fundusze inwestycyjne powinny stać się, podobnie jak jest to w przypadku banków czy towarzystw ubezpieczeniowych, silnym lobby, tak aby walczyć o swoje interesy. Stąd powołanie do życia w 2004 r. Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, która kontynuuje prace działającego wcześniej Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych w Polsce. Fundusze muszą mieć możliwość tworzenia zapisów w prawie, które dotyczy ich bezpośredniej działalności, tak jak i inne instytucje finansowe w Polsce. Bez tego trudno będzie rozwijać ten rynek i tworzyć rozwiązania zapewniające klientom możliwości pomnażania własnych oszczędności. I nie chodzi tu tylko o interesy samych TFI, ale przede wszystkim samych klientów, którzy muszą mieć możliwość dostępu do nowoczesnych produktów, które dostarczać im będą firmy reagujące na potrzeby rynku. A zapotrzebowanie na takie produkty jest coraz większe, co widać na przykładzie kolejnych miliardów płynących w Polsce do funduszy inwestycyjnych. Szkoda byłoby zmarnować taką szansę.

