Kto zapłaci, kto ucieknie

Jeden z najlepiej opłacanych dziennikarzy, Tomasz Lis, w swym programie w Polsacie publicznie oświadczył, że pomysłem nie jest zachwycony, ale 50-proc. podatek zapłaci, bo taki jest jego obywatelski obowiązek. Ilu jeszcze przedstawicieli słabowitej u nas klasy średniej wykaże się podobną postawą? Wprowadzenie nowej stawki podatkowej odczuje Krzesimir Dębski, znany na świecie muzyk i kompozytor. W poznańskim urzędzie skarbowym powiedzieli mu kiedyś: - "Mamy tu Kulczyka i Fibaka, ale to pan płaci największe podatki". Teraz jest rozgoryczony. - Zapędy państwa do sięgania do naszych kieszeni są nie do poskromienia. Jeszcze kilka lat temu myślałem, że zatrudnię nowych ludzi. Teraz widzę, że to bez sensu. Zwijam działalność i przenoszę się do USA - mówi Dębski. - Płacę podatki, ale nic z tego nie mam - skarży się z kolei szef dużej wytwórni fonograficznej - dzieci chodzą do prywatnej szkoły, leczymy się u prywatnych lekarzy, domu pilnuje firma ochroniarska, a państwo nie potrafi ścigać piratów, którzy kopiują nasze płyty. Mój doradca od lat namawia mnie na optymalizację.

Pokusa jest duża - szczególnie gdy dobrze opłacany inżynier, prezes czy bankier uświadomi sobie, że połowę z każdego dnia pracuje na podatek. - W takiej sytuacji nie chce się rano wstawać z łóżka - komentują doradcy podatkowi i przedstawiają listę sposobów na ominięcie fiskusa.

