- Pan mi nie będzie rozkazywał.

- Bardzo proszę nie zaciskać dłoni w pięści. To brzydki nawyk.

- Ø Same mi się zaciskają, kiedy o czymś myślę.

- Proszę nie uciekać wzrokiem i patrzeć mi prosto w oczy.

- Kiedy pomyślę o Tusku, Komorowskim albo o tym, jak ten Niesiołowski sypał ludzi w śledztwie...

- Nie może pan myśleć o czymś innym?

- Jestem przywódcą największej partii opozycyjnej. O czym innym miałbym myśleć?

- Może o tym, jak prawidłowo zawiązać krawat czy buty. I co zrobić, żeby wyeliminować tę plamę na garniturze.

- To stara plama, już prawie jej nie widać.

- Niech pan mówi trochę ciszej. Musi się pan starać całym sobą pokazywać spokój, nie agresję.

- Jestem spokojny.

- Doceniamy to, ale proszę pomyśleć o tym, czy nie mógłby pan...

- ... (tu fragment niezrozumiały)

- No i znów pan mamrocze pod nosem. Powinien pan mówić wyraźnie i zmienić język na bardziej przyjazny.

- Na jaki?

- Przy-jaz-ny. Zgoda?

- Słucham?

- Powiedziałem "zgoda". Na następną sesję musi się pan koniecznie nauczyć tego słowa, bo będziemy budować zdania z jego udziałem. A w domu proszę w zeszycie napisać sto razy: "Lubię Stefka Niesiołowskiego i Bronka Komorowskiego".

Prezes Kaczyński przyznał, że to na razie dla niego za trudne. Ale obiecał, że chętnie doda sobie roboty i napisze dwieście razy "Nie lubię Stefka Niesiołowskiego i Bronka Komorowskiego?".

