H: Tak wpadłem przy okazji do pana, bo przejeżdżałem w pobliżu. Ale chyba tak źle nie jest. Jacyś klienci przychodzą...

K: Tam tacy klienci, macanci i oglądacze...

H (coraz bardziej speszony): Wie pan, bo ja taką sprawę mam. Chciałem zapytać o te pieniążki za ostatnią fakturkę, bo jest tam chyba jakaś zaległość...

K: A to tam taki drobiazg. W najbliższym czasie zapłacę...

H (z nadzieją w oczach): Dobrze by było. A kiedy mniej więcej?

K: Na dniach.

H (z ulgą w głosie): No to dziękuję. Do widzenia.

W opisanej rozmowie, biorąc pod uwagę windykacyjny cel spotkania, handlowiec popełnił następujące omówione niżej błędy:

Zdrobnienia, ogólniki i pobożne życzenia

Nasz handlowiec, sugerując, że jest tu tylko przy okazji, oraz używając zdrobnień, wysyłał do podświadomości klienta sygnał: "Nie jest to na tyle ważna sprawa, żeby specjalnie przyjeżdżać". No i w końcu, skoro fakturka i pieniążki, to problemik jest malutki. Podobne efekty przynosi używanie w takich rozmowach różnych ogólników typu "chyba, mniej więcej" oraz pobożnych życzeń - "dobrze by było". Bardzo interesujący jest też ustalony w przytoczonym dialogu termin zapłaty - "na dniach". Ciekawe tylko, jak go wyegzekwować?

