Ruch Obywatelskich Stowarzyszeń Uwłaszczeniowych nie tylko pomógł Bieli zrealizować pomysł z Funduszem św. Jerzego, ale i wyniósł go do polityki. Nie owija tego w bawełnę Marek Suszek. - Profesor jest posłem dzięki stowarzyszeniu uwłaszczeniowemu w Zamościu, które go wypromowało i zrobiło mu kampanię. Kiedy w 1997 r. Biela zdecydował o kandydowaniu w wyborach parlamentarnych, OSU stanęło za nim jak mur. Profesor uzyskał aż 15-procentowe poparcie wyborców w swym regionie. Był to jeden z lepszych wyników w Sejmie, którym poszczycić się mogła tylko garstka najbardziej znanych i doświadczonych parlamentarzystów.Członkowie zamojskiego stowarzyszenia, którzy wówczas przyczynili się do sukcesu wyborczego posła, bardzo niechętnie opowiadają o jego kulisach. - Może mnie pan nazwać idiotą - denerwuje się Bolesław Zybała, wówczas jeden z założycieli pierwszego OSU. - Woziliśmy go za swoje pieniądze po całym województwie, namawialiśmy ludzi, organizowaliśmy spotkania. Bardziej dosadny jest Wiesław Huk. - W kampanii wyborczej profesor ze swoich pieniędzy sam zapłacił tylko za fotografię. Nawet noclegi miał zorganizowane za darmo przez swoich studentów.Huk opowiada, że do organizacji poparcia dla Bieli wykorzystał swoje kontakty i doświadczenie z czasów, gdy przygotowywał Msze za Ojczyznę. - Z łatwością organizowałem osiem spotkań w dwa dni. Jeździliśmy w kółko po całym województwie: parafie, urzędy gmin, domy kultury. Biela spał między spotkaniami, ja aranżowałem następne. W nagrodę po wyborach profesor mianował Huka dyrektorem swojego biura poselskiego.