Dla mnie to bardzo prestiżowa i ważna nagroda właśnie dlatego, że przyznało mi ją moje własne środowisko naukowe. Choć urodziłem się w Krakowie, czuję się gdańszczaninem, bowiem mieszkam tu od początku studiów, czyli od 1969 roku.Nagroda została przyznana za zastosowanie technik biologii molekularnej w leczeniu nowotworów złośliwych...A mówiąc prościej - za powiązanie cech molekularnych nowotworów z ich zachowaniem się, czyli przebiegiem klinicznym choroby, z ich wrażliwością na leczenie. Umożliwia to bardziej precyzyjną kwalifikację chorych do różnych metod terapii i wybór metody najskuteczniejszej w indywidualnym przypadku konkretnego chorego. To bardzo szybko rozwijająca się dziedzina nauki, w którą mój zespół bardzo wcześnie się włączył . Mamy już na koncie znaczące sukcesy.Na jakie pytania udało się już znaleźć odpowiedź?Na świecie największe uznanie zyskały nasze badania dotyczące biologii molekularnej raka płuca, które prowadzimy od lat. To główny przedmiot zainteresowania naszej kliniki. Powiem może o najnowszych, które szczególnie sobie cenię. Udało się nam stworzyć tzw. molekularne profile , które pozwalają nam przewidzieć przebieg raka płuca u konkretnego pacjenta po zabiegu operacyjnym. Rak płuca to najczęstszy nowotwór złośliwy w większości rozwiniętych krajów świata. Wyniki jego leczenia są bardzo niezadowalające, szuka się więc sposobów, jak je poprawić, między innymi poprzez kojarzenie leczenia chirurgicznego, które jest metodą podstawową, z pooperacyjną chemioterapią. Ta chemioterapia dziś u wielu chorych podawana jest "na wszelki wypadek", choć część z nich najpewniej jej nie potrzebuje. U innych chorych z uwagi na wczesne stadium nowotworu rezygnujemy z tej metody, choć u niektórych mogłaby ona poprawić wyniki leczenia. Obecnie nie potrafimy bowiem określić indywidualnego ryzyka postępu nowotworu u każdego chorego i kierujemy się przede wszystkim stopniem zaawansowania nowotworu, które nie jest najlepszym kryterium. Nasze badania idą w kierunku bardziej finezyjnego wskazania indywidualnego ryzyka dalszego przebiegu choroby, a zwłaszcza ryzyka rozsiewu. Jeżeli będziemy umieli dokładniej wskazać chorych o bardzo wysokim ryzyku, będziemy mogli leczyć ich bardziej agresywnie.