— Jesteśmy jedyną placówką w mieście, która przyjmuje uczniów ze stwierdzoną chorobą psychiczną. Musimy się rozwijać. Drugiego października podpisaliśmy umowę z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Mamy otrzymać czternaście tysięcy złotych na zakup sprzętu rehabilitacyjnego. To pierwsza tak duża dotacja dla nas — mówi Teresa Paradowska, od września dyrektor szkoły.Właśnie inwestycje to największa bolączka szkoły. Zajęcia odbywają się w dwóch starych budynkach. Władze miasta zgadzają się, że konieczna jest przeprowadzka do nowych pomieszczeń, jednak od dłuższego czasu nie dzieje się nic konkretnego w tej sprawie. Ciągłe przenosiny z budynku do budynku są szczególnie uciążliwe, bo niepełnosprawne, nieszczepione dzieci są podatne na wiele chorób, które omijają zdrowych rówieśników. Ponadto stuletni budynek pełen jest barier architektonicznych.— Rodzice słusznie mają o to pretensje. Niepełnosprawni to też obywatele miasta. Występujemy w ich imieniu, same dzieci nie upomną się przecież o swoje prawa — zwraca uwagę T. Paradowska.Niepełnosprawność i choroby psychiczne to problem społeczny. Jedną z przyczyn ich natężonego występowania w ośrodkach przemysłowych jest skażenie środowiska, w przypadku Górnego Śląska jego działaniu podlegało już kilka pokoleń. Dlatego konieczne jest łagodzenie skutków niepełnosprawności, umożliwienie normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, na ile to tylko możliwe.— Przy szkole działa stowarzyszenie rodziców „Kontakt”. Jego celem jest tworzenie warunków dla kontynuacji opieki nad dziećmi po zakończeniu nauki w szkole. Problemem Zabrza jest brak warsztatów terapii zajęciowej. Trzeba jeździć np. do Gliwic. Uważam, że problem ten musi znaleźć rozwiązanie — podkreśla dyrektor Paradowska.