Kontrola po tragedii w kopalni „Jas-Mos” miała odpowiedzieć na pytanie: czy wypadki to efekt świadomych zaniedbań, czy braku należytej staranności. Tymczasem sami inspektorzy Okręgowych Urzędów Górniczych przyznali, że kontrola polegała na wytykaniu błędów, o których wszyscy w kopalniach wiedzą.W „Murckach” stwierdzono, że przy przenośnikach ścianowych brak linek hamulców bezpieczeństwa, które pozwalają wyłączyć urządzenie.W tej samej kopalni hydranty na rurociągu przeciwpożarowym były tylko ozdobnikami. Górnicy nie mieli do nich dostępu. Podobny przypadek wykryto w kopalni „Jas-Mos” zaraz po tragicznym wypadku.W marcu, po serii tragedii Wojciech Bradecki, szef Wyższego Urzędu Górniczego zapewniał na łamach „TŚl. ” o działaniach kontrolnych. – Już przeprowadzamy wzmożone, niezapowiedziane kontrole. W zeszłym tygodniu przeprowadziliśmy taką w KWK „Krupiński” i jej wyniki są zadowalające. Widać, że załogi kopalń są mocno zmobilizowane po ostatnich wydarzeniach – mówił w rozmowie z Jackiem Bomborem 25 marca.Raport, który właśnie ujrzał światło dzienne, wymienia 184 nieprawidłowości w 36 kopalniach. Co trzecie zaniedbanie wykryto w kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego. A jednak Okręgowy Urząd Górniczy nie ruszył ani jednego przedstawiciela kierownictwa kopalń wchodzących w skład KHW. W drugiej pod względem liczby nieprawidłowości Rybnickiej Spółce Węglowej OUG wszczął postępowania wobec siedmiu osób.Postępowania wyjaśniające objęły w sumie 96 pracowników kopalń. Zaledwie co trzeci z nich to członek kierownictwa, lub wyższego dozoru ruchu. Reszta to dozór średni i niższy oraz pracownicy fizyczni. ? para