Kornreich, który mieszka dziś w nowojorskim Brooklynie, przywiózł na oświęcimskie uroczystości czworo ze swych czterdzieściorga wnucząt. Przyglądały się w skupieniu, jak zgarbiony, wyraźnie wzruszony Hirsch pokazywał miejsce, gdzie 60 lat temu modlił się ze studentami stary rabin. W zniszczonej, odrapanej synagodze opowieść ta zabrzmiała niesamowicie, podobnie jak wspomnienia innego ocalałego oświęcimianina, Adama Druksa, czy rabbiego Haskela Bessera, który - nim odprawił pierwsze od półwiecza modły w synagodze, przypomniał, że z Oświęcimia pochodził jego dziadek i że znał wszystkich oświęcimskich rabinów. Po umocowaniu w odrzwiach mezuzy i odmówieniu kadiszu za pomordowanych zebrani przenieśli się do położonego w sąsiedztwie synagogi kościoła Wniebowstąpienia NMP, gdzie mszę za pomordowanych Żydów i za pomyślność Centrum Żydowskiego odprawił biskup Rakoczy.- Położyliśmy dzisiaj fundamenty z kamienia, a teraz pragniemy położyć fundamenty z ducha pod ośrodek, który powstaje. Dzieło to porównałbym do rekonstruowania bardzo cennej historycznej mozaiki. Cennej i rokującej wielkie nadzieje na przyszłość - powiedział biskup.ZBIGNIEW BARTUŚ, ALICJA BARTUŚEdukacyjne Centrum Żydowskie w Oświęcimiu powstać ma w ciągu dwóch lat, kosztem 5-10 mln dolarów. Zbieraniem pieniędzy zajmują się dwie bliźniacze fundacje - w Polsce i USA. Obie założył Fred Schwartz, pomysłodawca projektu. W skład centrum wejdą: przywrócona do stanu sprzed wojny synagoga oraz przyległy budynek. Synagogę zwrócono gminie żydowskiej (bielskiej - bo w Oświęcimiu nie ma takiej gminy) w maju tego roku na mocy ustawy o zwrocie majątku gmin żydowskich. W czerwcu Fundacja Schwartza, dzięki wsparciu Fundacji Laudera, odkupiła z rąk prywatnych sąsiedni budynek. Mają się w nim mieścić m.in.: recepcja, kawiarnia, wystawa na temat życia oświęcimskich Żydów, sala wykładowa na 70-80 osób, kilka pokoi gościnnych i salka dialogu. Centrum będzie otwarte dla wszystkich - niezależnie od narodowości i wyznania.