- Moralności mnie chcą w ten sposób nauczyć? To lepiej, żebym żonę i dzieci zostawił i poszukał sobie kogoś z podobnym do mojego temperamentem - pyta zdenerwowany mężczyzna, którego spotykamy w chwili, gdy wychodzi z jednej z bardziej znanych warszawskich agencji towarzyskich.Prostytutka: Niech mi dadzą inną pracęProstytutki na propozycję rządzących reagują bardzo nerwowo.- Jakim prawem?! Przecież tyle lat o wolność walczyliśmy. A co to kogo obchodzi, jak ja zarabiam pieniądze? Nikt mnie nie zmusza, żebym tu przychodziła. To wybór, a swoją drogą to myśli pani, że ci z rządu tu nie przychodzą? To nasi najlepsi klienci - krzyczy młoda brunetka, którą spotykamy przy ul. Wilczej.Jej starsza koleżanka jest mniej wybuchowa.- Niech dadzą nam inną możliwość zarobienia pieniędzy. Czy ktoś sobie wyobraża, że my tu z przyjemności stoimy? Jestem pielęgniarką. Urodziłam córkę z wadą serca. Centrum Zdrowia Dziecka kazało przed operacją kupić cegiełkę za trzy tysiące złotych. Ojciec dziecka nie był zainteresowany pomaganiem nam. To co miałam robić? Wyszłam na ulicę - tłumaczy postawna blondynka.Właścicielka agencji: skończy się na gadaniuWłaścicielka agencji towarzyskiej, którą znają wszyscy kierowcy, bo jej kolorowe wizytówki wciskane są za szyby samochodów, mówi, że całe środowisko pociesza się tym, że w tym kraju bardzo dużo się mówi, a niewiele z tego wynika.