- To ciężka praca - mówi Tadeusz Klebba, układając granitową kostkę wokół pomnika Jana III Sobieskiego w Gdańsku. - Trzeba się schylać. Nieraz cały dzień. Gdy układa się duże krawężniki, np. te uliczne, trzeba tony dźwigać. To średnio płatne zajęcie. Gdy trzeba coś szybko skończyć - to także po godzinach pracujemy.Gdzie uderzyćTadeusz Klebba jest brukarzem już 32 lata. - Trzeba się na tym znać - mówi. - Dobry fachowiec zwykłym młotkiem rozbije nawet duży głaz. Jeśli wie, gdzie uderzyć: tam, gdzie kamień ma żyłę. Jaśniejszy i ciemniejszy piaskowiec - każdy z nich inne ma żyły. Kostki trzeba równo kłaść i „wiązać” - jak murarz cegły. Wzór - zależy od inspektora, jak sobie życzy. My jesteśmy z firmy Drogomed. Ja, Tadeusz Klebba i Janusz Piątek. W latach siedemdziesiątych było dużo brukarzy. Jeszcze sprzed wojny. Byłem wtedy pomocnikiem. Od przedwojennych fachowców się uczyłem tego zawodu. Teraz prawdziwych brukarzy znających się na układaniu kostki kamiennej jest niewielu.W tym fachu raczej nie ma bezrobocia.Zrównoważony rynekRynek pracy brukarzy jest raczej zrównoważony. To znaczy, że fachowców jest tylu, ilu potrzeba. Potwierdza to Ewa Dąbrowska, zastępca kierownika Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku. W tym urzędzie nie zarejestrowano żadnego bezrobotnego brukarza.Nie było też zapotrzebowań na fachowców z tej branży. Nie wpłynęła żadna oferta pracy.