– Co to za dyslektyk, który w pracy pisemnej robi 7 – 8 błędów? – pyta polonista z Rawy. – Dyslektyk może zrobić 50 błędów lub więcej i nawet tego nie zauważy. On zna zasady, ale nie ma dla niego różnicy czy napisze „kwiatek” czy „kfjatek”.Dyrektorzy szkół są bardziej powściągliwi. – Oficjalnie z dokumentów wynika, że dzieci mają dysleksję – mówi dyrektor Klimas. – A nieoficjalnie... Nie będę się wypowiadać na ten temat.Pracownicy poradni i kuratorium problemu z naciąganymi opiniami nie widzą. – Przychodzi do nas więcej dzieci, ale to wynika ze wzrostu świadomości ich rodziców – zapewnia Jolanta Gajewska-Banasiak, dyrektor Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej na Bałutach w Łodzi. – O dysleksji mówi się coraz więcej i rodzice wiedzą, że mogą pomóc dzieciom. Wolą przyjść do poradni niż usłyszeć, że ich dziecko jest tępe.Czy, pomimo że uczniowie są badani przez specjalistów, mogą się zdarzyć oszustwa?– Ludzie są omylni, ale to chyba nie jest normą – dodaje Barbara Łaska, starszy wizytator w Kuratorium Oświaty w Łodzi. – Kontrolerzy z ministerstwa nie stwierdzili uchybień.Nauczyciele żartują jednak, że sprawdzane były dokumenty, a nie uczniowie i ich problemy w nauce.– Myślę, że nauczyciele podważają opinie o dysleksji dzieci, bo z nimi pracują – mówi Barbara Łaska. – Być może w tych wątpliwościach jest ziarenko prawdy, ale badań na ten temat nie ma – dodaje wizytatorka.