Czy to nie jest wykopywanie topora wojennego?Wie pani, dla nas nasze krzywdy są oczywiste, ale w świecie nie. Dopiero jak pokażemy dokumenty, okaże się, jaki to był ogrom krzywd. Dopóki się tych zadr nie wyjmie i nie pokaże, wszelki pokój będzie tylko pozorny.O ile prawnicy wskazują, że domaganie się reparacji wojennych między państwem niemieckim a polskim jest niemożliwe, waszym zdaniem możliwe jest dochodzenie rekompensat na drodze cywilnej.Jedna z tych dróg podkreśla, że od września 1939 roku, tu w Kraju Warty, byliśmy mieszkańcami Trzeciej Rzeszy. Czy byliśmy obywatelami niemieckimi czy też mniejszością - nieważne, lecz w tej sytuacji byliśmy grabieni przez ,, własne’’ państwo, Niemcy, do których możemy się zwracać o naprawienie krzywd.Czy będzie to proces wygrany?To inna sprawa. My wskazujemy na pewne możliwości. Zresztą bez względu na wynik, taki proces stałby się głośny - może dopiero wtedy do niektórych dotarłby wreszcie obraz krzywd wyrządzanych Polakom przez Niemców.Sporo szumu jest wokół Fundacji genewskiej, która zwraca się do niektórych Polaków, obiecując im odszkodowanie za utracone przedsiębiorstwa prywatne.Znam sprawę jednego z panów, który dowiódł, że jego ojcu zagrabiono i zniszczono dwa młyny. Ocenił straty na 100 tys. zł, Fundacja chciała mu przyznać...10 tys. zł, w zamian za zrzeczenie się wszelkich dalszych roszczeń. Ja patrzę na to tak: Niemcy czują, że ciągle mają jakiś dług do spłacenia i za wszelką cenę chcą to zakończyć.