Chcemy tandety! Moja koleżanka przez kilka lat z rzędu spędzała święta Bożego Narodzenia na południu Niemiec. Niedawno wróciła do Polski, do Warszawy. Patrząc na te brudne, smutne ulice - powiedziała - w tym roku, jak w żadnym innym tak bardzo brakuje mi tej niemieckiej, przedświątecznej tandety...Do świąt pozostało trochę więcej niż miesiąc. Poprószyło śniegiem i ludzie zaczęli już myśleć o gwiazdkowych prezentach i karpiu w wannie.W głowach nam się sentymentalnie zrobiło, tylko na ulicach jeszcze szaro. Niemcy już się winem grzanym, sprzedawanym na każdym rogu upijają, Francuzi już wyprzedaż świąteczną robią, kiermasze, a ich miasta toną w choinkowych ozdobach.A w Gdańsku? Zaledwie gdzieniegdzie. Przy Długiej tylko w dwóch miejscach już świątecznie. W barze „Neptun” ogromna, przepiękna choinka, girlandy błyszczące.- Człowiek pierogi z kapustą zamówi i już się łza w oku kręci - mówi pan w szarym płaszczu, pochylony nad kotletem mielonym.Gwiazdkowo też w cukierni „Maraska”, gdzie moc ozdób i nawet ekspedientki uśmiechają się do klienta, a zakochane parki świergolą pod choinką.U jubilera przy Piwnej wystawy świąteczne będą dopiero na początku grudnia. Właścicielka sklepu z akcesoriami ślubnymi jeszcze nie pomyślała jak przystroić sklep.- Przejeżdżałam dziś przez Wrzeszcz, a tam, patrzę, neony świąteczne już błyszczą - mówi. - Trzeba i u nas coś powiesić... Ale jeszcze nie wiem co.