,,Danterki'' wyszły na boisko przeciwko gwardzistkom bardzo zmobilizowane. Pamiętały przecież, że właśnie drużyna ze stolicy Dolnego Śląska wyeliminowała dzielnego beniaminka z finałowego turnieju tegorocznej edycji Pucharu Polski. Wtedy najwięcej kłopotów było z powstrzymaniem Katarzyny Mroczkowskiej, 23-letniej reprezentantki Polski, naszej najlepszej zawodniczki w finałowym turnieju mistrzostw świata, rozgrywanych na przełomie sierpnia i września 2002 roku w Niemczech.Kiedy na początku premierowego seta pojawiła się w polu zagrywki Ciaszkiewicz był to dla poznanianek sygnał do generalnego natarcia. Silną i trudną w odbiorze zagrywką, podopieczne trenera Skroka zmusiły rywalki do głębokiej defensywy. Poznanianki narzuciły szybkie tempo. Od 4:3 powiększyły błyskawicznie przewagę do 12:4. Po zagrywce ,,Danterek'' Mroczkowska, Anna Barańska i Natalia Bamber miały daleką drogę z głębi pola do siatki, aby zaatakować skutecznie z pierwszej linii. Tymczasem nad siatką podwójny, bądź potrójny, blok poznanianek skutecznie kontrolował sytuację.Poznanianki atakowały w pierwszej odsłonie swobodnie, z fantazją. Na przemian środkową strefą bądź skrzydłami, albo z drugiej linii. Barańska i Kaczor jeszcze próbowały nawiązać równorzędną walkę z koncertowo grającym beniaminkiem. Ale ich wysiłek był bezowocny. Po 18. minutach jednostronnego spektaklu drużyny zmieniały strony boiska.Ciekawszy scenariuszW drugiej odsłonie obraz gry zmienił się. Przynajmniej wzrosły emocje, a poziom meczu mógł już usatysfakcjonować nawet najwybredniejszych kibiców. Wrocławianki poprawiły przyjęcie piłki, a zagubiona w premierowej partii rozgrywająca Anna Świętońska zmieniła styl. Nie rozgrywała już piłek wysokich, tuż na taśmę, ale częściej wykorzystywała dobrą dyspozycję Anny Barańskiej na lewym skrzydle. W drugim secie długo wynik ,,kręcił się'' wokół remisów 3:3, 7:7, 10:10, 15:15, 16:16.