- Cały świat idzie w kierunku socjalizacji, państwo przejmuje wielkie koncerny, ogranicza dochody. Powiecie, że na zachodzie Europy przemysłowcy sami dzielą się zyskiem z robotnikiem, dobrowolnie. Bo widzą, że u nas robotnik ma i udział we władzy, w rządzeniu państwem. Muszą ustąpić, dać, żeby trochę opóźnić nieuniknione procesy dziejowe - tłumaczył żarliwie. - Przypatrzcie się, jak jest u was, ile krzywdy niezawinionej, którą dostaliście w spadku po Anglikach. Przed waszym pokoleniem stoją olbrzymie zadania. Przestąpiliście dopiero próg: niepodległość.- Jesteśmy krajem technicznie opóźnionym - przyznawali. - Jeszcze nie rozpoznaliśmy własnych bogactw naturalnych.- Trzeba ogromnych środków, a kto je da? Amerykanie czy Rosja? A jeśli pomogą, czym każą sobie zapłacić? - głosy były pełne zwątpienia. - My lękamy się zbyt gwałtownych zmian.- Przywykliśmy do tradycji, religii, dawnych obyczajów - dorzucił bas w mroku, jednak nie brzmiało to szyderstwem. - Lubimy spokój.- U nas ludzie są dobrzy, nie chcą cudzego - zaśpiewał kobiecy alt, łagodny i ciepły.- Jeżeli pana atakujemy, to nie z wrogości do reform - częstowano go papierosami - tylko żeby wiedzieć, co nas czeka.- Bo socjalizm do nas przyjdzie.- Chińczycy - syknął starczy głos.- Jeszcze, na szczęście, daleko. Nasi chłopi są cierpliwi.- Jednak domagają się ziemi - powiedział Terey twardo.