Po raz ostatni w Chorzowie żużlowcy ścigali się 16 października 1994 roku, kiedy to odbyły się tam otwarte mistrzostwa Śląska.Skuteczni dublerzyW tegorocznym Memoriale wystartowało wielu znakomitych żużlowców, a wśród nich trzech indywidualnych mistrzów świata: Duńczyk Hans Nielsen oraz dwóch Amerykanów - Sam Ermolenko i Billy Hamill. Miał być także kolejny Tony Rickardsson. Ostatecznie Szwed odwołał swój występ w Chorzowie. Z powodzeniem zastąpił go jednak Duńczyk Tommy Knudsen, który wygrał zawody. Drugi zawodnik ściągnięty niemal w ostatniej chwili - za mistrza z długiego toru Niemca Gerda Rissa - niewielki Australijczyk Ryan Sullivan był natomiast drugi.Żużlowcy mieli o co walczyć. Oprócz indywidualnych, zastrzeżonych umów ze sponsorami, otrzymywali po sto marek za każdy zdobyty punkt.- Tor jest nieco przestarzały. Ma zbyt wąskie wejścia w łuk, jest bardzo trudny technicznie. Na dystansie w ogóle nie było walki, a o końcowej kolejności decydował najczęściej start - mówił po turnieju najlepszy z Polaków Roman Jankowski z Unii Leszno.W kilku przypadkach kibice oklaskiwali jednak walczących zawodników.W wyścigu 18., ostatni po starcie, Tomasz Gollob na drugim okrążeniu wyprzedził Andrzeja Huszczę i Hamilla, po czym zaatakował prowadzącego Sławomira Drabika. Częstochowianin na ostatnim okrążeniu zajechał Gollobowi drogę i w efekcie zdołał obronić swoją pozycję.Podobnie było w kolejnym biegu, gdy po kiepskim starcie Jacek Krzyżaniak wyprzedził Jacka Golloba i Sebastiana Ułamka. Mistrz Polski sprzed kilku dni niespecjalnie przejął się swoim dziewiątym miejscem w końcowej klasyfikacji.