Kol. Henryk Rospendowski nie miał natomiast żadnych skrupułów. Uważał, że decydować o wykluczeniu Bąka nie tylko można, ale i trzeba. Jego wrogi stosunek do Polski Ludowej i do budowy socjalizmu, do wszelkich przejawów budowania nowego życia w Polsce datuje się od wyzwolenia Polski przez Armię Radziecką. Jeśli kol. Bąk jest odpowiedzialny za swoje czyny - naszym obowiązkiem jest wykluczenie go ze Związku. Jeżeli nie, choroba jego przynosi nieobliczalne szkody dobrej opinii Związku Literatów, a zatem człowieka chorego psychicznie i szkodnika tolerować w Związku nie można.Kol. Jan Bykowski przypomniał wiele faktów, mówiących o tym, że Bąk jest faszyzującym antysemitą, zdeklarowanym rasistą, niedemokratą i w żaden sposób nie mieści się w szeregach pisarzy Polski Ludowej.Kol. dr Jerzy Koller podkreślił z kolei jego wrogi stosunek do Związku, w którym upatruje Bąk źródło swoich krzywd. Jego rola w pracach Związku jest destrukcyjna, a jego stan psychiczny nie pozwala na jego przynależność organizacyjną.Kol. Oleksik uważał natomiast, że kol. Bąk nigdy nie wniósł do pracy w sekcjach twórczych nic pozytywnego, a cała jego działalność przynosiła Związkowi szkody.Jednogłośnie przyjęto uchwałę o przedstawieniu Zarządowi Głównemu wniosku o wykluczenie Bąka ze Związku, uzasadniając ją następująco:1. Swoimi wystąpieniami, wypowiedziami na zebraniach sekcji twórczych, listami do przedstawicieli Władz Zwierzchnich naszego państwa, do ambasady obcego mocarstwa, stwierdzając, że nie chce przebywać w Polsce Ludowej, prosząc o wyjazd na stałe do jednego z państw zachodnich, dał wyraźny dowód, że jest moralnym emigrantem politycznym.