8. Wydział Opieki Społecznej znów z braku funduszów niewiele mógł zdziałać dla przedłużenia gasnących istnień tego ciężaru społecznego, jakim byli zebrani z całej Polski "bieżeńcy" - mieszkańcy "punktów" lub liczne ofiary warszawskie wojny ogólnej i wojny z Żydami w szczególności.9. Samodzielny Referat Dyscyplinarny oskarżał i sądził pro foro interno nadużycia służbowe urzędników Rady, których nie brakło!10. Wydział Zabezpieczonych Nieruchomości (Sichergestellten Grundstücke) ściągał, owszem, komorne do kas niemieckich, ale napraw i niezbędnych nakładów w zaniedbanych budynkach nie przeprowadzał.11. Biuro Ewidencji Ludności, na skutek ciągłego przypływu, koncentracji oraz ciągłych przeprowadzek [z powodu] modyfikacji granic getta, jak też [z powodu] całej masy niemeldowanych ze względów obozowych - nie mogło uchwycić istotnych danych ewidencyjnych ludności getta.12. Biuro Wydawania Kennkart, owszem, ściągnęło opłaty, ale nie wydało ani jednej Kennkarty, bo nie otrzymało od władz materiału. Nie zdążyło!13. Biuro Wydawania Biletów Tramwajowych zbierało miesięcznie pięciozłotówki (plus 25% dodatek) za tzw. kartę podstawową, uprawniającą Żydów do normalnej opłaty przejazdu w jedynej linii tramwajowej getta.14. Wydział Poczty listowej, przekazowej i przesyłkowej miał okresy "świetności", gdy neutralna zagranica, głównie Portugalia i Sowiety, oraz prowincja przysyłały masami paczki żywnościowe dla swych krewnych w getcie, a getto wysyłało na Warszawę paczki "z towarem", omijając tym zakaz obrotu z Aryjczykami - aż do zupełnego zakazu tego ruchu pocztowego. Koło 6000 kartek Czerwonego Krzyża, jakie nadeszły w grudniu 1942 r., nie miało nigdy dotrzeć do adresatów, spoczywających dawno w Treblince. Były to zapytania szczęśliwszych krewnych o los swoich, gdy doszły do nich wieści o akcji lipcowej.