Profesor Gianfranco Fineschi, dyrektor Instytutu Kliniki Ortopedycznej Uniwersytetu Katolickiego, przeprowadził w znieczuleniu ogólnym bezkrwawy zabieg nastawienia przedniego zwichnięcia prawego barku z odcinkowym złamaniem obrąbka stawowego. Następnie kończynę unieruchomiono przy pomocy bandaża.Jako osobisty lekarz Papieża miałem prawo utrzymywać, że do tego upadku przyczynił się również pewien brak pewności w utrzymaniu równowagi, który był efektem zespołu neurologicznego o charakterze poza-piramidowym, schorzenia po raz pierwszy zaobserwowanego w ostatnich miesiącach 1991 roku.Początkiem choroby Parkinsona było zauważalne - czy to w czasie pracy, czy też podczas odpoczynku - drżenie niektórych palców lewej ręki. Choroba ta rozwijała się powoli aż do momentu, kiedy wystąpiły wszystkie patognomoniczne (charakterystyczne) i uniemożliwiające pracę objawy chorobowe, których leczenie za pomocą odpowiedniej terapii farmakologicznej i rehabilitacji nie przyniosło pożądanych rezultatów. W ciągu wielu lat liczne konsylia lekarskie zawsze potwierdzały przyjętą diagnozę i strategię terapeutyczną.Inny poważny upadek miał miejsce wieczorem 28 kwietnia 1994 roku. Papież pośliznął się w swoim apartamencie i doznał złamania szyjki prawej kości udowej z przemieszczeniem. Chcąc przekonać Papieża, że uraz jest naprawdę poważny, oprócz nocnej wizyty specjalisty ortopedy, w apartamencie papieskim przeprowadzono badanie radiologiczne. Było to ważne, bowiem następnego dnia Ojciec Święty miał się udać z wizytą duszpasterską na Sycylię.Zabieg wszczepienia protezy stawu biodrowego przeprowadził profesor Fineschi z kliniki Gemelli. Hospitalizacja była dość długa i wymagała męczącego okresu rehabilitacji ruchowej. Papież zaczął chodzić o lasce, z którą później już się praktycznie nigdy nie rozstawał. W następnych latach wykorzystywano ruchomy podest, ponieważ Ojciec Święty coraz mniej panował nad swoimi ruchami i równowagą.