KAMILAlbo liścik. Można dołączyć do kwiatów.Zaskoczony Karol przygląda się Kamilowi.KAROLWiersz?KAMILWszystkie na to lecą... Mnie się zdarza czasami coś napisać... to wiem, co mówię... Kobiety są romantyczne... A wiersze je strasznie kręcą...Karol śmieje się.KAROLTylko jest mały problem...KAMILJaki?KAROLNie jestem poetą.KAMILMógłbym spróbować coś napisać.KAROLZa ile?KAMILNo coś ty! Nie obrażaj mnie! Ja tak, jak pan Lucjan, chętnie popracuję w szczytnym celu.KAROLZastanawia się.To byłby niezły wypas... Kwiatki plus poezja...KAMILNaprawdę ktoś dla waszej naczelnej zastawił cały hol kwiatami?KAROLStary, tak tu capiło jak w domu pogrzebowym.wraca LucjanKAROLPanie Lucjanie, co się stało?!LUCJANPrzejętyPani Janeczka... Jest w szpitalu... Coś z sercem...KAROLCholera! To coś poważnego?LUCJANMówią, że tak... Musze do niej jechać.Do siebie.Mój Boże... Mój Boże...KAMILPanie Lucjanie, czy mogę panu jakoś pomóc?LUCJANZostań w kiosku, Kamilku. Ja nie wiem, kiedy wrócę.W oczach Lucjana łzy.LUCJANDo Kamila, wzruszony.Wiesz, Kamilku... Pani Janeczka... Ona... To jest dla mnie najważniejsza na świecie osoba...