I poszli krzycząc; długo po dolinie Odgłos tryumfu i radości bije: "Konrad niech żyje, Wielki Mistrz niech żyje! Niech żyje Zakon! niech pogaństwo zginie!"Halban pozostał mocno zamyślony, Na wołających okiem wzgardy rzucił, Spójrzał ku wieży i cichymi tony Taką piosenkę odchodząc zanucił:[PIEŚŃ]Wilija, naszych strumieni rodzica, Dno ma złociste i niebieskie lica; Piękna Litwinka, co jej czerpa wody, Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody.Wilija w miłej kowieńskiej dolinie Śród tulipanów i narcyzów płynie; U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów, Od róż kraśniejszy i od tulipanów. Wilija gardzi doliny kwiatami, Bo szuka Niemna, swego oblubieńca; Litwince nudno między Litwinami, Bo ukochała cudzego młodzieńca.Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona, Niesie na skały i dzikie przestworza, Tuli kochankę do zimnego łona, I giną razem w głębokościach morza.I ciebie równie przychodzień oddali Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna! I ty utoniesz w zapomnienia fali, Ale smutniejsza, ale sama jedna.Serce i potok ostrzegać daremnie, Dziewica kocha i Wilija bieży; Wilija znikła w ukochanym Niemnie, Dziewica płacze w pustelniczej wieży.Rozdział IIIGdy Mistrz praw świętych ucałował księgi, Skończył modlitwę i wziął od komtura Miecz i krzyż wielki, znamiona potęgi, Wzniósł dumnie czoło, chociaż troski chmura Ciążyła nad nim; wkoło okiem strzelił, W którym się radość na pół z gniewem żarzy, I niewidziany gość na jego twarzy, Uśmiech przeleciał, słaby i znikomy: Jak blask, co chmurę poranną rozdzielił, Zwiastując razem wschód słońca i gromy.