Znowu tylko przeczący ruch głową, jakby chodziło o jakieś posądzenie.- Antysemitą?- Nie sądzę... jeszcze tego nie wypróbowałem".Hermann Broch, Niewinni dożerca, matka antysemitka, ciotka antysemitka, dziadek żydożerca, babka antysemitka i nawet pradziadek gotów - pomimo bolesnych hemoroidów - gnać żydków do gazu. Pomimo, a raczej tym bardziej, bo przecież i hemoroidom Żydzi winni. Gadać nie szło, bo trzeba by odpór przez dwadzieścia cztery godziny dawać. A i tak daremnie. Co robić? Potakiwaliśmy. Kończyło się na słynnym polskim potakiwaniu. Tak, tak. No tak. Nie da się ukryć. Tak. Tak. Tak. No tak. Wychodzi, że tak.- Polski brak asertywności.- Nie w tym rzecz. Nie o asertywność idzie! Panie! Wiadomo, że Żydzi nie wszystkiemu winni, ale obiad zjeść trzeba! Inna sprawa: wyjątkowego uwrażliwienia dziecka na kwestie rasowe nie wzięliśmy pod uwagę. Zanim połapaliśmy się, co i jak, było za późno. "Żyd" w neutralnej rozmowie pada, a młody blednie i spazmów dostaje. Za późno ksenofobiczne szydło z antysemickiego worka wyszło. Nawet zabraniać zabaw z tamtymi nie było już sensu. Oni zresztą wyprowadzili się. Do Warszawy. Dzieci od Damiana nieco starsze do odpowiedniego wieku doszły i w Warszawie do specjalnych gimnazjów o profilu antysemickim chodzić mają... Nie wiem... Damian! - ryknął kolejny raz. - Damian! Trzy minuty przeszły! Damian złaź, bo jak nie zleziesz, wiesz, kto po ciebie...