- Potrzeb moc się zaspokaja, Oto już staniały jaja, Wyrabiamy większe spodnie, By człek chodził w nich wygodnie; Krzesła zdatne do siedzenia I nożyki do golenia, I to nie są obiecanki, To są fakty! - No, a szklanki?- Rozszerzamy nasze plany - Weźmy choćby przemysł szklany: Szkło - surowiec znakomity - Wytwarzamy szklane płyty, Szklane włókno niezrównane, Części maszyn, sprzęty szklane I pończochy, i firanki, Nawet domy! - No, a szklanki?- Trudno się dogadać z panem! Przecież są nocniczki szklane, Zdobne w piękne malowanki, A pan tylko szklanki, szklanki...Inna wersja - Ech! Pan spłyca problem wszelki, Piwo można pić z butelki I jest lepsze, bo bez pianki, A pan tylko - szklanki, szklanki...DO KOŁTUNAJak tylko mąż niewiarołomny Potrafi kochać wierną żonę, Tak lud warszawski, lud niezłomny, Pokochał miasto swe zburzone. I cóż, kołtunie? Nic nie wskórasz Robotą krecią i przebiegłą, Warszawa jest! Warszawski murarz Pokonał cię czerwoną cegłą.Wsłuchaj się rankiem w zgiełk ulicy, Przejdź Nowym Światem aż do Trasy, Spójrz, jak wesoło przodownicy Młotami kują nowe czasy. Co tydzień nowe kamienice, Co dzień bieleją nowe tynki - Lud miłujący swą Stolicę, Stolicy składa upominki.Przed sześciu laty - czy pamiętasz? - Niosłeś Warszawie swe requiem, Do miasta szedłeś, jak na cmentarz, A dzisiaj - patrz: to miasto żyje! To miasto huczy, tętni, śpiewa, A śpiew surowy to i prosty: Na Mariensztacie kwitną drzewa, Przez Wisłę biegną nowe mosty.