Był to krok rzeczywiście rozpaczliwy, bo jak dotąd składaliśmy się tylko na butelkę.- Wiecie...- kontynuował Macioła, nie zważając na to, że nie unieśliśmy głów i nadal ryliśmy w szeleszczącej kupie.- Wiecie, że mamy teraz nowy słownik?Paweł, nie odrywając się oczywiście od gazet, mruknął „Jaki?”i to Maciole wystarczyło, aby objawił swe wiekopomne odkrycie:- Nie mówi się, że współpracował, tylko uwikłał się, nie mówi się donosił, tylko przekazywał nic nie znaczące informacje, zamiast kontaktów z funkcjonariuszem SB mamy nawracanie błądzącej owieczki, a donoszenie jest tylko zwykłą a raczej niezwykłą, bo ratującą nieśmiertelny Kościół, grą.- Ale śmieszne! – zareagował Janusz, najbardziej z nas religijny, a raczej kościółkowy, bo te dwa pojęcia należy przecież odróżnić.- Śmieszne ?... Tak, śmieszne, bo kiedy TW o 23 – letnim stażu dowodzi, że jego współpraca nikomu nie zaszkodziła, to nic, tylko się śmiać – stwierdził, wciąż rozentuzjazmowany, sobą Macioła.- Śmiać nie śmiać, mnie od tego wszystkiego aż mdli. Dobrze, że zmieniono już temat na przegląd ministrów – powiedziałem przeciwko Żydowi Maciole, bo lustracja wcale mnie aż tak nie nudziła, gdyż dawała możliwość, tak miłego mi przecież psychologizowania, a doraźne rozgrywki w rządzie kończące się jak zwykle wymianą ministrów, były zbyt doraźnie, aby się nimi poważnie zajmować. Poza tym przypomniały mechaniczne przestawianie pionków na szachownicy niż coś interpersonalnego. Mówi się: stracił zdolność sterowania, wyczerpał swoje możliwości, a nie, że się upił, czy powiedział premierowi coś niemiłego do słuchu.