MAGDA z mężczyznami wchodzi do gabinetu.KASIA:Jutro o 11-ej? (...) Tak, do widzenia.Ze swojego gabinetu wychodzi BARTEK z teczką.BARTEK:Zapisałaś Łukasza na gówienka?KASIA:Nie. Zapisałam, że ma spotkanie z klientem.BARTEK:(kpiąco)Oczywiście!BARTEK wychodzi. KASIA pokazuje za nim język.GABINET MAGDY. WN. DZIEŃ.Przed biurkiem MAGDY siedzą obaj JARECCY. NORBERT z pochyloną głową. MAGDA za biurkiem z notatnikiem. Kwiaty od FILIPA stoją w wazonie na parapecie.WALDEMAR:Ta dziewczyna...NORBERT:(pod nosem)Klaudia.WALDEMAR:No, właśnie... Klaudia! Omotała mojego chłopca i porzuciła.MAGDA:Panie Norbercie, może powinien pan porozmawiać ze swoją dziewczyną, zamiast ją ciągnąć do sądu?WALDEMAR:W żadnym wypadku! Proszę pani, Norbercik to złote dziecko. Uczynny, dobrze wychowany, czuły i troskliwy domator. Ale żadna tam ciapa! Tenis, jazda konna, golf... Pływanie. Trzy jeżyki obce: włoski, francuski i hiszpański. O angielskim nie mówię, bo to już nie jest język obcy. Pech chciał, że na drugim roku studiów zakochał się z wzajemnością w tej Klaudii.MAGDA:Ile języków obcych?WALDEMAR:Mówiłem trzy plus angielski.MAGDA:Pytałam o Klaudię.