Skorom powrócił do domu, ojciec mój, nakupiwszy sukna, sajety i bławatu, posłał do miasta po Żydów-krawców, dla zrobienia mi sukien; uważałem, że na coś się wielkiego zanosi. Jakoż dnia jednego, przywoławszy mnie do siebie, tak mówił:- Wacławie, ten wąs, który ci się tak bujnie wysypał, przypomina, że już e pubertate et adolescentia wyszedłeś, florentemque iuven tutem dostąpiłeś, czas jest myśleć o przyszłej krescytywie: ponieważ ad Ecclesiam etc. palaestram nie masz wielkiej inklinacji, nie zostaje jak się udać do dworu pańskiego, i do tego zamyślam cię oddać; dawne przysłowie niesie, trzymaj się choć klamki dworskiej. JWHet-man W. jest z dawna na familią naszą łaskawy, brat mój a stryj twój trzyma od niego w dożywociu dwie piękne wsie, Małe i Wielkie Buławki: prawda, że ten 30 lat na wiernych usługach jego strawił, a będąc deputatem do wygrania mu trzech znacznych spraw parti-cipavit, może i Waszmość non indignum his beneficiis ujrzysz się: to pan wielki, zacny, który immortalitate swoich brevitatem annorum rozszerzył. Zasługuj mu się więc tam in toga, quam in sago, pełnij ślepo wszystkie rozkazy, bądź bacznym na wszystkie jego skinienia.Upadłem ojcu mojemu do nóg i przyrzekłem zlecenia jego zachować. Ojciec mój dał mi porządny półkrytek, sześć koni do niego, dwa konie powodne, dwóch pacholików, jednego pajuka i 500 tynfów do kieszeni. Wyjechaliśmy więc do rezydencji JWHetmana; stupefactus fui wspaniałością gmachu, a bardziej jeszcze licznym dworem sług i rycerstwa, które go otaczało. Persona JWHetmana była dziwnie poważna, nieco ad corpulentiam inclinans; ojciec mój, submitując się do stóp pańskich, tak mówił: