Legenda głosiła, że pracowała w nich niegdyś Serdyfa - trzecia Księżna Wróżek, zajmująca się bardziej czarami złymi niż dobrymi. Gwiazda Serdyfy zgasła w nie wyjaśnionych okolicznościach, a jej złe czary pozostały w komnatach. Czwarta Księżna Wróżek obłożyła komnaty zaklęciami ochronnymi, mającymi zapobiec wydostaniu się z nich złych czarów.Tak jak po Porze Zadumy następowała Pora Biała, jak po Pierwszym Deszczu na nowo rodziły się rośliny, tak w Porze Mgieł odbywało się Mianowanie, czyli wybieranie Koloraczek do grona wróżek. Szczęśliwe Wybrane - a zawsze było ich siedemdziesiąt siedem - pozostawały w Zamczysku do kolejnej Pory Mgieł.W tym czasie Księżna Wróżek uczyła je zaklęć i czarów. Dzięki swym umiejętnościom będą potrafiły zaczarować mąkę, by udał się z niej chleb, ale będą też umiały rzucić zaklęcie, by ktoś złamał nogę czy ciężko zachorował. "Skoro istnieją takie czary, nie widzę powodu, by o nich zapominać", mówiła Księżna Wróżek. "Są tak samo potrzebne w życiu, jak czary dobre".Niektóre z tych Koloraczek, którym nie udało się przejść kolejnych Prób, pozostawały w Osadzie - niewielkiej wiosce, leżącej w zakolu rzeki J'athrud. Nazywały siebie Odmiennymi i żyły nadzieją, że podczas kolejnego Mianowania przejdą Próby pomyślnie i staną się Wybranymi.Bycie Wybraną znaczyło cieszyć się poważaniem u innych Koloraków. Leczyć, zaklinać, czarować i otrzymywać za to szklane.Kończył się Czas Rozgrzanych Dni, zbliżała się Pora Mgieł. Wczesnym rankiem, na gałęziach i wysokich trawach można było spotkać mgielniki - malutkie srebrzyste pająki, rozpinające swe szare sieci. Pora Mgieł była jedyną porą roku, która nigdy nie trwała tyle samo czasu. Starzy Koloracy pamiętali i dwuletnie Pory Mgieł, i kilkumiesięczne, i kilkutygodniowe. "Mgły powstają z sieci mgielników. Gdy mgielniki uprzędą dużo sieci, to Pora Mgieł będzie trwała długo", mówiono w Krainie Kolorów.