ROBERTNie.MARTA patrzy na niego pytająco.ROBERTNie ma żadnego "ale".MARTA uśmiecha się po chwili.MARTAChodziło mi...ROBERT pochyla się i całuje ją mocno. MARTA po chwili oddaje pocałunek.ROBERTKochanie, my już mamy za sobą wszystkie pożary. Za to przed sobą mamy konkretny cel: potomek Orkiszów.MARTA uśmiecha się.7. PRZED DOMEM MARTY I ROBERTA. PL. DZIEŃ.ESTABLISHING nowego domu MARTY i ROBERTA. MARTA i ROBERT wychodzą pośpiesznie z domu. Idą do samochodów.ROBERTUmówisz się ze mną na lunch?MARTA(uśmiecha się)Ja się umówię. Tylko czy ty się wyrwiesz z pracy?ROBERT zatrzymuje się przy samochodzie.ROBERT(uśmiecha się)Kochanie... To tylko praca. Zawsze mogę się wyrwać. Zwłaszcza dla ciebie.MARTAPodoba mi się ten nowy Robert.ROBERTNowy?MARTA(uśmiecha się)Nowy... Ale w starym, dobrym stylu.ROBERTCzyli to kwestia stylu?MARTAZ niewielkim udziałem bezwzględnej szczerości, która sobie obiecaliśmy wprowadzając się do tego domu.Oboje patrzą na dom. Potem na siebie. ROBERT obejmuje ją, całuje.ROBERT(szepcze jej do ucha)Czuję, że idą naprawdę dobre czasy.MARTAObyś się nie mylił.CIĘCIE.8. GABINET IWONY. WN. DZIEŃ.