Każde spotkanie... każde spojrzenie sprawiało mi ból... Bałam się, żeby Łukasz nie cierpiał w ten sposób.PAUZAJa go naprawdę bardzo lubię, ale... Nie kocham...DONAUważnie ja obserwującNie broń go... nie powinien sobie na to pozwolić... Przecież jego ojciec był twoim mężem.Agnieszka nie odpowiada.To prawie jak kazirodztwo...AGNIESZKADaj spokój, Dona... Przecież nie jesteśmy spokrewnieni. Zakochał się i nie umiał sobie z tym poradzić. Wyprowadziłam się i... koniec...DONAJesteś bardzo wyrozumiała.AGNIESZKAJa tylko wiem, że jak się ktoś zakocha, to nie może tego tak po prostu... z siebie wyrzucić...DONAZ UŚMIECHEMMoże. Miłość jest jak roślinka... Czasami mała jak trawka... czasem wielka jak drzewo... Nie pielęgnowana... przestaje istnieć...AGNIESZKANaprawdę uważasz, że można zapomnieć o miłości?DONAZapomnieć? Chyba nie... Ale wszystko można zniszczyć.AGNIESZKAZnasz kogoś, komu się to udało? Komu udało poświęcić własną miłość?DONATak. Mnie...Zbliżenie DonyZbliżenie AgnieszkiScenaWNĘTRZE. NOC. MIESZKANIE DUNINÓW. SALON. ŁUKASZSalon. Zbliżenie świecznika, w którym stoją wypalone świece. Każda jest innego koloru, kształtu. Wygląda to żałośnie. Łukasz zapala je. Teraz widzimy Łukasza, który się "wystroił". Ma na sobie elegancką, czarną marynarkę, założoną na podarty, poplamiony podkoszulek. Na szyi muszkę. Na nogach nie ma spodni, tylko spodenki od piżamy. Na stole stoi waza, talerze i sztućce. Łukasz spogląda na to co przygotował.