Te dowcipy Boskiego! Stary był w euforii. Popisywał się teraz wierszami greckich poetów. Znał ich mnóstwo na pamięć, a cytaty z najrozmaitszych autorów umiał zręcznie wpleść w rozmowę. Znał też erudycję Trazyllusa, bo Tyberiusz niejednokrotnie zjawiał się u niego w towarzystwie astrologa, który, jak lubił potem żartować August, "wie wszystko". Gdy rozbłysły pochodnie na przybrzeżnej wysepce, Boski zaimprowizował po grecku klasyczny trymetr jambiczny o rozpłomienionym, jak się poetycko wysłowił, grobie budowniczego i zapytał Trazyllusa, czyj to wiersz. Trazyllus nie mógł sobie nic przypomnieć. Wtedy Boski zaimprowizował następny wiersz i wymienił w nim egzotyczne nazwisko, być może, afrykańskie, brzmiało Masgaba, ale i ono nie powiedziało nic Trazyllusowi, który nie wiedział, że tak nazywał się zmarły przed rokiem wyzwoleniec Augusta, naczelny architekt wyspy. Na jego cześć odbywała się uroczystość żałobna.- Jakże więc, drogi Trazyllusie? Kto, twoim zdaniem, stworzył te poezje?- Tego nie wiem, przyznaję. Wiem tylko, że są znakomite, ktokolwiek je stworzył - odpowiedział przytomnie Trazyllus.- Dziękuję za pochwałę mojego talentu, dziękuję - roześmiał się Boski.Na takich zabawach, poczęstunkach, grach i zagadkach upływał czas, póki Liwia nie zdecydowała, że małżonek powinien już pójść spać, bo musi się oszczędzać.Przez dwa dni Boski odpoczywał jeszcze na Kaprejach. Tyberiusz zwiedzał tymczasem wyspę, następnie wyruszyli wszyscy razem w zaplanowaną wcześniej podróż morską do Benewentu, gdzie Tyberiusz pożegnał się z rodzicami i podążył do wojsk w Ilirii. Jednak ledwo tam dotarł, nadeszło pilne wezwanie, żeby wracał. Ojciec poczuł się bardzo źle.